Kiliński skorzystał z drogi, ale spotkał się ze zdecydowaną odprawą Kościuszki

Wyjaśniał, że kiedy mianował obecnych radców, brał pod uwagę tylko ich charakter, patriotyzm, a nie pochodzenie: „ chciałem pisał nie pamiętać o tym, czy są włościanie, czy mieszczanie, czy szlachta”. Tyle wyjaśnień podał Kościuszko do wiadomości publicznej. Jednakże zaniepokoił się akcją Kilińskiego i pisał do Ignacego Potockiego i Kołłątaja, że dopatrzył się w tym przejawów nieposłuszeństwa i nieporządku. Jak stwierdzał, spodziewa się, że „po pierwszej próbie swojego znaczenia Kiliński będzie chciał trząsać rządem” i wieść kraj ku wielkim niebezpieczeństwom. Wewnętrznie prowadzić może postępowanie Kilińskiego, według oceny Naczelnika, ku anarchii, a jeszcze istotniejsze mogą być następstwa zewnętrzne jego postępowania. Troszczył się głównie Kościuszko o stanowisko Austrii. Według wiadomości bowiem, jakie posiadał, koła rządowe wiedeńskie nie mają sprecyzowanego poglądu, „czy my Jakobini, czyli nie”. Łudził się, że Austriacy okażą wyraźniejszą sympatię insurekcji, jeśli tylko upewnią się ostatecznie, że powstanie w Polsce nie jest kierowane przez jakobinów. Ten jakobiński straszak według poglądu Kościuszki rozstrzygał o stosunku Austrii do Polski. Zalecał więc „staranie względem uzyskania sobie du Cacheta” . Kościuszko rozumował błędnie: rachuba na jakąkolwiek życzliwość Wiednia oparta była na fałszywych informacjach. Austria sposobiła się do udziału w ostatecznym rozbiorze, bała się, aby jej nie pominięto przy rozdrapywaniu ziem polskich, a nie interweniowała zbrojnie przeciw Polakom tylko dlatego, że najpoważniejszą część swoich sił skupiła na froncie francuskim. Polscy sternicy powstania nie znali jednak istoty polityki austriackiej.