Ludność i przemysł

Zajmijmy się teraz strukturą społeczną miasta i zwróćmy uwagę na te gałęzie przemysłu warszawskiego, które miały podstawowe znaczenie w okresie powstania. Zauważmy na wstępie, że ludność Warszawy zwiększała się bardzo szybko w ciągu drugiej połowy XVIII w. Przybliżone dane pozwalają ocenić liczbę mieszkańców Warszawy w 1764 r. na około 30 tysięcy, a już znacznie dokładniejsze dane wskazują, że w 1792 r. zamieszkiwało stolicę około 115 tysięcy ludzi. Pierwsza z tych liczb, bardzo hipotetyczna, w wyniku dalszych badań będzie pewnie mogła być bardziej uściślona. Ogólnie stwierdzić można, że w ciągu 30 lat liczba ludności Warszawy wzrosła blisko czterokrotnie. Za rządów targowickich na skutek stagnacji gospodarczej i klęsk politycznych trochę ludzi, głównie rzemieślników i służby, opuściło miasto. Jednakże nasilenie ruchów wojsk i wybuch powstania na wiosnę 1794 r. spowodowały ponowny, i to bardzo znaczny napływ ludności do miasta; zbiegano doń ze wsi i mniejszych miasteczek w strachu przed gwałtami żoł- nierstwa i zemstą nieprzyjaciela. Wielkie miasto wydawało się stwarzać jakąś gwarancję bezpieczeństwa. Sądzić można, że liczba 150 tysięcy ludzi przebywających w Warszawie w czasie powstania jest najbliższa prawdy 10. Na tle innych miast polskich wielkość Warszawy była zupełnie wyjątkowa.
Na podkreślenie zasługuje fakt, że Warszawa nawet w skali europejskiej mogła być uznana za miasto duże. Naturalnie nie należy czynić porównań z tak wyjątkowo ogromnymi miastami, jak Londyn (ok. 900 tysięcy mieszkańców) czy Paryż (600 tysięcy). Natomiast zestawienie Warszawy ze stolicami krajów środkowo- i wschodnioeuropejskich: Berlinem (170 tysięcy) czy Petersburgiem (220 tysięcy), wskazuje, że stolica Polski była poważnym ośrodkiem miejskim w tej części Europy.

W zabudowie miasta przeważały domy drewniane

Najwięcej domów murowanych znajdowało się w śródmieściu, ale też i obok nich stały drewniane chałupy. Te niezmiernie charakterystyczne dła Warszawy kontrasty zabudowy, sąsiadujące z sobą pałace i rudery, rzucały się w oczy przejeżdżającym cudzoziemcom. Wydawały im się te kontrasty bardziej przejmujące w Warszawie niż w innych miastach Europy. Przytoczmy jeszcze ostrą, lecz bliską prawdy wypowiedź angielskiego kupca: „Sama metropolia, tak jak Rzeczpospolita, której jest głową, zdaje się łączyć w sobie wszystkie skrajności cywilizacji i barbarzyństwa, wspaniałości i szpetoty, bogactwa i nędzy, ale w przeciwieństwie do wielkich miast europejskich skrajności tych nie łagodzą tu żadne stopnie pośrednie. Stan średni, wszędzie indziej tworzący najliczniejszą i najbardziej uprzemysłowioną warstwę ludności, tu prawie nie istnieje. Pałace i budy, budynki możnych i lepianki biedaków składają się łącznie na większą część tego miasta. Przywodzi to na myśl współegzystencję panów i niewolników, lordów i wasali”. Anglik dojrzał bolesne kontrasty w zabudowie miasta, podkreślił jej szpetotę, ale w ten sposób pokazał tylko połowę prawdy, nie potrafił bowiem dostrzec swoistego piękna Warszawy stanisławowskiej. Naturalnie trudno go się dopatrzyć w strasznych chałupach, którymi obficie obrosło całe miasto, gdzie gnieździła się nędza, można jednak znaleźć wiele uroku w najbardziej typowej budowli warszawskiej tych lat, drewnianym dworku krytym gontem, z gankiem i ogrodem. Duży napływ szlachty do miasta przyczynił się do rozprzestrzenienia tego rodzaju zabudowy. Ale owe dworki wśród zieleni, luźno porozrzucane, co tak gorszyło wielu podróżników, przyzwyczajonych do ciasnej, równej zabudowy ulic w miastach zachodniej Europy, aczkolwiek dominowały w Warszawie, zaczynały już wówczas, chociaż pomału, ustępować na rzecz kamienic i drewnianych domów czynszowych, przeważnie parterowych, które wznoszono z myślą o lokatorach. Nadciągały nieubłaganie nowe czasy, a ich skomplikowane problemy społeczne miały też wywrzeć swe piętno na wyglądzie miast. Z opisu rozwoju Warszawy i charakterystyki jej zabudowy wynika wniosek, że powstańcy w 1794 r. będą musieli bronić miasta leżącego na rozległej przestrzeni, otoczonego prymitywnym wałem i posiadającego luźną zabudowę. Pokonanie tych trudności nie było łatwe, miało też swe konsekwencje społeczne. Fortyfikacje wymagały wzmacniania i rozbudowywania, a ludność stolicy musiała być dopuszczona do współdziałania w jej obronie. W obu wypadkach pomoc mieszkańców Warszawy stała się konieczna.

Oddzielenie rzeki od Warszawy

Istotnym powodem większej samodzielności Pragi, traktowanej do Sejmu Czteroletniego jako niezależne miasto, było jej oddzielenie rzeką od Warszawy. Komunikacja między prawo i lewobrzeżnymi częściami miasta odbywała się za pomocą promów lub w zimie po lodzie. Dopiero w 1776 r. został zbudowany most na łodziach, „ z luźno obok siebie ułożonych balów, które, gdy się po nich przejeżdża, poruszają się jak pedały organów”, i obwiedziony niezbyt starannie dopasowaną galerią8. Most ten nie mógł służyć w ciągu całego roku; rozbierano go z nadejściem zimy, a kładziono ponownie, jak spłynęła kra. Kiedy raz w zimie 1793/1794 zaniedbano rozebrania mostu, kra poważnie go uszkodziła. Na szczęście był już zreperowany na wiosnę 1794 r. Pracowicie też służył powstańcom, ułatwiając komunikację nie tylko z Pragą, lecz i z Podlasiem, a dalej z Litwą.
W ostatnich latach panowania Stanisława Augusta, od Sejmu Czteroletniego po powstanie kościuszkowskie, kształty Warszawy zarysowane w poprzednim pięćdziesięcioleciu nie uległy już większym zmianom. Nie przyrastają miastu nowe dzielnice, a ruch budowlany, duży jeszcze w latach 1788—1792, następnie słabnie wobec niewyjaśnionej sytuacji politycznej, braku stabilizacji i ruiny gospodarczej kraju. Przyglądając się rozwojowi przestrzennemu miasta, dostrzec możemy łatwo, że Warszawa rozrosła się i na północ, i na południe, i na zachód, gdzie zabudowa miasta przekroczyła nawet okopy, dając początki nowym przedmieściom Woli i Czystemu. Podkreślmy jednak, że znaczne obszary objęte okopem, szczególnie na południu i na północy, miały bardzo luźną zabudowę. Zwarta zabudowa występowała na Starym Mieście, na Nowym Mieście i kilku ulicach do nich przylegających. Na uwagę zasługuje degradacja Starego Miasta, które nie jest już w drugiej połowie XVIII w. centrum miasta. Owo centrum stanowi obecnie Krakowskie Przedmieście, tak malowniczo przedstawione na obrazie największego malarza architektury warszawskiej tych łat — Bernarda Belotto-Canaletto. Prawda, że malarz w myśl życzeń swego mocodawcy, Stanisława Augusta, upiększył nieco rzeczywistość, aby możliwie jak najludniej i najbogaciej wypadł obraz polskiej stolicy, ale dał też mnóstwo szczegółów prawdziwych.

Do miasta prowadziło od czasu usypania wału kilka wjazdów

Projektowano wystawienie pięknej bramy przy rogatkach mokotowskich, ale skończyło się, jak i w innych wjazdach, na zwykłych szlabanach. Jak już wspomniano, budowa wału odbiła się na ukształtowaniu dzielnicy południowej. Ulicę Marszałkowską dociągnięto do wału za przejazdem mokotowskim. Na przecięciu Marszałkowskiej z Aleją Wolską zaprojektowano plac okrągły Rotundę (dzisiaj plac Zbawiciela), przeprowadzając przezeń ulicę Mokotowską. Place gwiaździste i aleje obsadzono drzewami, barokowymi lipami i kasztanami. W ramach porządkowania dzielnicy południowej zlikwidowano wieś Ujazdów, która składała się z dwudziestu paru zagród znajdujących się na terenach dzisiejszego parku Ujazdowskiego, Ogrodu Botanicznego i górnych Łazienek. Chłopów przeniesiono do nowego osiedla zwanego Nową Wsią (tereny dzisiejszej ulicy Nowowiejskiej). Zaznaczyć trzeba, że wałem otoczono również prawobrzeżne przedmieście Warszawy Pragę. Wał praski liczył około 3 kilometrów długości, biegł równolegle do ulicy Targowej i obejmował Skaryszew, obie Pragi (Książęcą i Biskupią) oraz Golędzinów. Praga nie podobała się współczesnym, sarkali na jej ubóstwo i chaotyczną zabudowę. „Praga zanotował Anglik Nathaniel William Wraxall  jest szkaradnym zlepkiem drewnianych bud i chałup rozrzuconych na piasku, zupełnie bez planu. Tatarzy  i tylko Tatarzy mogą tak budować i mieszkać. A przecież jest to główny obiekt widziany z okien Zamku królewskiego”. Natomiast Inflantczyk Fryderyk Schulz napisał w r., że Praga nie jest przedmieściem Warszawy, tylko osobnym miasteczkiem, i krótko ją opisał: „Pragę składają w większej części domy drewniane, niskie, zamieszkane przez Żydów, wśród nich para klasztorów, nieco mnichów, którzy zarówno pono z innymi mieszkańcami przemycanym towarem handlują i nie najlepszej używają sławy”.

Dzielnica południowa

Za Stanisława Augusta rozwinęła się szczególnie intensywnie, a w ukształtowaniu jej zaznaczył się duży udział króla. Już w 1766 r. zakupił on od Lubomirskich Ujazdów i przystąpił do przebudowy starego Zamku Ujazdowskiego na nowoczesną rezydencję monarszą. W celu stworzenia rozległej perspektywy na Zamek wytknięto wówczas dużą trasę, która biegła w kierunku Woli; stąd zwano ją Aleją Wolską. Pokrywa się ona mniej więcej z dzisiejszą ulicą Nowowiejską. Na przecięciu Drogi Kalwaryjskiej z tą nową aleją wytyczono plac Na Rozdrożu. Dalszy etap rozplanowania miasta, a szczególnie opracowanie skrzyżowań Alei Wolskiej z Mokotowską, Marszałkowską i Wielką, wiąże się z budową wałów wokół miasta, które wzniesiono w 1770 r. Nazywano je później okopami Lubomirskiego. Na budowę okopów oprócz marszałka Stanisława Lubomirskiego duży wpływ wywarł dyrektor budowli królewskich, August Moszyński, a zarys linii wału korygowano w czasie budowy zgodnie z życzeniami króla. Stanisław August zażądał bowiem, aby wał objął również tereny Łazienek, przez co bardzo rozszerzył obszar nim otoczony. Wzniesiono go w celu wzmocnienia kontroli sanitarno- -policyjnej w mieście w obawie przed dżumą grasującą w Polsce na jesieni 1770 r. A nie bez racji przebąkiwali współcześni, że wzniesiono go i w obawie przed konfederatami barskimi, którzy kilkakrotnie wówczas zamierzali opanować stolicę. Wał objął obszar 1469 hektarów (bez Pragi) i liczył 12,8 kilometra długości. Oba końce okopów, północny i południowy, opierały się o Wisłę. Na północy wał obejmował Żoliborz, na zachodzie biegł mniej więcej wzdłuż dzisiejszych ulic Towarowej i Okopowej, na południu bieg wału wyznaczył ulice Polną i Klonową. Objął Łazienki, znaczną część Czerniakowskiej oraz przystań na Solcu. Odegrał dużą rolę w scalaniu terytorium miasta, które dotychczas składało się z luźno ze sobą powiązanych miasteczek. Naturalnie wał na wyrost objął liczne tereny puste lub luźno zabudowane, a zakreślony przezeń obszar Warszawy wystarczył na zabudowę przez cały wiek XIX. Pod względem administracyjnym miasto przekroczyło te ramy dopiero w XX stuleciu, rozszerzając swój obszar poza tereny Warszawy stanisławowskiej. Pod względem wojskowym wał nie budził należytego respektu. Przyglądając się mu kupiec angielski Joseph Marshall sądził, że można by wykorzystując go odeprzeć luźne oddziały partyzanckie, natomiast nie należy się łudzić, aby udało się przy jego pomocy wytrzymać oblężenie dobrze uzbrojonej armii, a to przede wszystkim ze względu na objęcie wałem zbyt dużego obszaru5. Te domysły Anglika nie sprawdziły się i wał za czasów powstania kościuszkowskiego spełnił doniosłą rolę obronną.

Miasto rozrosło się wówczas nie tylko w kierunku południowym

Regulacja terenów pod osadnictwo mieszkaniowe objęła bowiem również obszary zachodnie. Wyznaczono tu nowe szerokie ulice (ok. 15 metrów), jak Ceglaną, Ciepłą, Chłodną (regulacja), Solną, Ogrodową, Wolność, Żytnią, Kaczą, Nowolipki (regulacja), Dzielną, Pawią i Gęsią. Poszukiwanie nowych terenów osadniczych doprowadziło do szybkiego zaludnienia Powiśla. Ta nowo powstająca dzielnica była atrakcyjna nie tylko ze względu na możliwości mieszkaniowe, lecz i przemysłowe, dzięki bliskości Wisły. Powiśle dopiero w owym czasie stało się miejscem dogodnym do mieszkania, ze względu na osuszenie terenu w wyniku stałego wysypywania na brzeg rzeki śmieci z miasta oraz ziemi spod fundamentów nowo wznoszonych domów, co wobec dużego ruchu budowlanego miało niemałe znaczenie. W kierunku Powiśla zaczęły się rozrastać jurydyki Aleksandria i Tamka oraz powstały dwie nowe — Mariensztat i Stanisławów. Stanisław August, do którego należały obie te jurydyki, odprzedał je w 1784 r. magistratowi Starej Warszawy w zamian za część gruntów miasteczka Solec przylegających do terenów Łazienek. Na południe od Tamki rozbudowywał się Stary Solec z ulicami Solec i Czerniakowską. Było to ważne miejsce dla gospodarki miasta, bo znajdowały się tu 33 magazyny i składy handlowe należące do magnatów i bogatych kupców. W drugiej połowie XVIII w. rozwijała się szybko Warszawa również w kierunku północnym, gdzie rozbudowywała się dzielnica Żoliborz. Wyrosła ona na pięknym, wysokim brzegu Wisły. Zamieszkiwali ją ludzie zamożni, dygnitarze, wyżsi oficerowie, kupcy i bankierzy. Zabudowę jej stanowiły pałacyki, wille i dworki tonące w zieleni. Prawie każdy dom miał obszerny ogród ozdobiony według ówczesnej mody sztucznymi ruinami, grotami, altanami. Wyznaczona już wówczas została sieć ulic Żoliborza, przede wszystkim Muranowska, Pokorna, Inflancka i ich przecznice. Nazwę swą zawdzięczał Żoliborz konwiktowi pijarów, który znajdował się w pobliżu koszar gwardii pieszej koronnej. Pijarzy nazwali teren, na którym zbudowali swą szkołę, Joli Bord (piękny brzeg), nazwę tę zaś później przyjęła cała dzielnica.

Warszawa w latach 1740—1788

Największe jednak zmiany w zakresie rozwoju i zagospodarowania przestrzennego nastąpiły w Warszawie w latach 1740—1788. Wspomnieć tu najpierw trzeba dużym wysiłku Komisji Brukowej, która w latach 1740—1762 wybrukowała najważniejsze ciągi komunikacyjne w mieście, położyła mosty na Żurawce, Bełczącej i Drnie rzeczkach przepływających przez Warszawę wybudowała wiele solidnych kanałów, które służyły nie tylko do odprowadzania ścieków i wody deszczowej, ale również osuszały tereny zabagnione i tak liczne w obrębie miasta stawy i glinianki. Co prawda bruki i kanały warszawskie nie budziły zachwytu cudzoziemców, którzy narzekali na brud na ulicach, brak oświetlenia niemiłe zapachy ze ścieków. Te głosy niezadowolenia wyrafinowanych podróżników były nieuzasadnione, jeśli weźmie się pod uwagę, że czyszczenie ulic, a szczególnie ich oświetlenie, stanowiło trudność praktycznie nie rozwiązaną nawet w tak wielkim ośrodku miejskim, jak Paryż, nie mówiąc już o mniejszych miastach zachodnioeuropejskich, które tonęły wówczas w zupełnych ciemnościach. Szybki wzrost zaludnienia miasta wpłynął na zwiększenie się obszaru osadniczego, co spowodowało założenie nowej jurydyki, Bielina, w roku 1757 przez rzutkiego marszałka Franciszka Bielińskiego. Oś tego miasteczka stanowiła szeroka ulica (26 metrów), nazwana nieco później Marszałkowską, która początkowo była wytyczona do Świętokrzyskiej, a w późniejszych latach doszła do Wilczej. Bielino rozrastało się szybko wzdłuż Marszałkowskiej, która stała się poza Nowym Światem i Bracką główną arterią prowadzącą z Warszawy na południe i poprzez rogatki mokotowskie łączyła się z traktem czerskim, wiodącym do Mokotowa, i z traktem krakowskim do Rakowca.

Rozwój przestrzenny Warszawy w XVIII w.

Obserwatorom patrzącym na miasto w ostatnich latach Rzeczypospolitej często przychodziło na myśl, jak bardzo rozrosło się ono i zyskało na znaczeniu w ciągu XVIII w. A zaczął się ten rozwój z początkiem stulecia, niemal nazajutrz po ustaniu działań wojennych drugiej wojny północnej na ziemiach Rzeczypospolitej, na wiele zaś lat przed zawarciem pokoju ze Szwedami. Już bowiem około 1713 r. król August II Mocny podjął pierwsze w dziejach miasta planowe przedsięwzięcie urbanistyczne, budowę Osi Saskiej. To reprezentacyjne założenie urbanistyczne było wyrazem absolutystycz- nych dążeń Sasa. Punkt centralny Osi Saskiej stanowiła nowa siedziba króla pałac Saski, a piękny siedemnasto hektarowy ogród rozprzestrzeniał się od pałacu w kierunku zachodnim w kształcie wielkiego wachlarza. Środkowy promień tego wachlarza, wytyczony ku zachodowi w kierunku Woli, utworzył długą aleję obudowaną dwoma szeregami koszar tzw. mirowskich, wzniesionych w latach 1726—1731 dla gwardii konnej koronnej. Oś Saska była najważniejszym, lecz nie jedynym założeniem urbanistycznym z czasów Augusta II. Wymienić trzeba jeszcze dwa inne, na północy i na południu miasta, wzdłuż dawnych dróg dojazdowych do Warszawy. Na północy, na przedłużeniu ulicy Zakroczymskiej, powstaje Aleja Gwardii, która biegnie wzdłuż Wisły do koszar gwardii pieszej koronnej wzniesionych w roku 1725. Na południu zaś wytyczono słynną Drogę Kalwa- ryjską, późniejsze Aleje Ujazdowskie. Rozpoczynała się Droga Kalwaryjska na skrzyżowaniu starych traktów mokotowskiego i ujazdowskiego pod trzema krzyżami (stąd późniejsza nazwa placu) i biegła ku kaplicy Grobu Chrystusa zbudowanej na terenie dzisiejszego Ogrodu Botanicznego. Wytyczanie Drogi Kalwaryjskiej trwało długo, zaczęto bowiem prace w 1731, a ukończono w 1751 r.

WARSZAWA POD RZĄDAMI TARGOWICY

Bez poetyckiej zadumy widocznej u Biestera patrzył x tego miejsca na stolicę Polski w lecie 1793 r. Inflantczyk Fryderyk Schulz, obserwator zimny, w miarę obiektywny, Polakom niechętny: „Kształt miasta zapisał podobny jest do prawie foremnego półkola, na wysokim wybrzeżu Wisły rozciągniętego. W najbliższych rzeki kwartałach wysoka domów masa, gęsto przy sobie stojących, przeciętych dość wąskimi uliczkami; dalej już rzędami stoją drewniane, niskie, gontami kryte, czarne budynki, otaczające ulice szerokie a te maleją coraz, drobnieją i jak kretowiska wydają się na odległych polach”. Uderzają Schulza wyraźne różnice w zabudowie Warszawy i Berlina; w stolicy Prus bowiem dostrzegł najwyższe i najbardziej reprezentacyjne budowle skoncentrowane w śródmieściu i zaobserwował, że w miarę oddalania się od środka miasta domy stają się coraz mniejsze i mniejsze. Natomiast w Warszawie prawie nie zauważył ulic posiadających jednakową wysokość zabudowy: wielkie i małe domy sąsiadowały z sobą, chaotycznie porozrzucane w obrębie całego miasta. Wyjątek stanowiło tylko Stare Miasto, które „ukazuje się jako zbiorowisko miernie wyniosłych razem przy sobie stojących, ściśniętych gmachów tak że wpośród nich ulicy dostrzec nie można”. Wodząc wzrokiem dookoła miasta widział Schulz, że rozciąga się, po obu stronach jego, aż do Wisły, nie zmierzona okiem, żadnym pagórkiem i laskiem nie przerwana piaszczysta równina, którą tylko w samej okolicy miasta wysadzane ulice nieco ożywiają”. Patrząc na wschód inflancki obserwator spostrzegł: „Poza Wisłą i Pragą ta równina piaszczysta okazuje się sosnowymi lasami otoczona, wśród których bliżej i dalej stoją pojedyncze domy”. Później, w gorących chwilach powstania kościuszkowskiego wchodzono częściej na latarnię kopuły kościoła ewangelickiego, nie po to jednak, aby podziwiać piękno lub wytykać braki Warszawy. Był to bowiem wówczas najważniejszy punkt obserwacyjny dla dowództwa polskiego. Stąd oficerowie polscy obserwowali koncentracje wojsk nieprzyjacielskich i ich ruchy.

Rzut oka na panoramę miasta

Gdy w Warszawie w 1779 r. została ukończona budowa kościoła ewangelickiego, wzniesionego przez znakomitego architekta Szymona Zuga, znawcy ocenili go jako najbardziej reprezentacyjny budynek klasycystyczny w stolicy Polski. Współcześni podziwiając to piękne dzieło sztuki, zwrócili równocześnie uwagę na to, że z latarni jego kopuły rozpościera się rozległy widok na całą Warszawę, Według powszechnie panującej opinii z tego właśnie miejsca można było najlepiej ogarnąć wzrokiem miasto, a nawet jego najbliższe okolice. Zwiedzający stolicę cudzoziemcy, którzy skorzystali z propozycji wdrapania się na latarnię kopuły kościelnej, potwierdzali w pełni opinię mieszkańców Warszawy o rozległej perspektywie, pozwalającej ocenić wielkość miasta, jego położenie, a także rodzaje zabudowy poszczególnych dzielnic. Przychylny Polakom Niemiec Johann Erich Biester życzliwym okiem spojrzał z wysoka na Warszawę i tak swe ogólne wrażenie zanotował: „Tu ścielą się pięknie u podnóża wielkie cieniste ogrody; tu wznoszą się dumne pałace; tu sunie cicha Wisła; tu rozpościera się zieleniąca równina z ładnymi domkami wiejskimi”.